Rozstanie
Całowałeś usta moje, pieszczotami otulałeś mnie. Potem odszedłeś bez słowa... Czy taka była umowa?
To, co wieczne miało być - odejdzie i wiecznym nadal będzie.
Każde spotkanie z Tobą jest dla mnie wschodem słońca. Im dłużej trwa, tym gorętsze. Każde rozstanie jest zachodem, im dłużej trwa, tym bardziej boli.
Gdy będzie Ci kiedyś smutno, gdy będzie Ci kiedyś źle, gdy inna Tobą pogardzi, przypomnij sobie mnie.
Tak trudno jest powiedzieć "żegnaj", kiedy kocha się kogoś nad życie i jeśli ta osoba jest dla nas całym światem.
Opuszkami palców krawędzie fotografii w kolorze czarno - białym pieszczę, i choć odeszłam z innym, na zawsze tęsknię i kocham Cię jeszcze. Twoje oczy, jak dawniej uśmiechają się do mnie, a tamte dni w myślach wracają, wciąż nie mogę zapomnieć.
Dlaczego tak się stało? Dlaczego rozdzielili nasz los? Dlaczego Cię kocham wciąż? Jak mam pisać o Tobie, by mieć Cię zawsze przy sobie?
To bardzo dobrze, że już przeszło, bo nie warto wracać do tego co było kiedyś.
Bo czym jest sekunda w momencie szczęścia. Bo czym jest minuta w chwilach zawahań. Bo czym jest godzina w bezmierze rozpaczy.
Czy wszystko to, co wydarzyło się w moim życiu ma jakiś swój cel? Czy z góry zapisane było moje i Twoje spotkanie i tak bolesne pożegnanie?
Jednym słowem, jednym czynem można zniszczyć coś, na co ciężko się pracowało, na co z utęsknieniem się czekało. Można stracić miłość, na której ratowanie może być za późno.
Mogłabym zostać, jeśli byś tylko tego chciał, ale widocznie na życie swoje masz już inny plan.
Nie chcę tego dalej ciągnąć, nie chciałem załamać Cię naszym rozstaniem - to słowa, które padły z Twoich ust. Wiem, że nigdy więcej nie będzie już nas.
Miałam oczy mokre od łez, bo odszedłeś bez pożegnania. Na tapczanie leżał pies, wzrok miał pełen politowania.
Odchodzisz jak lato, znikasz jak mgła, bo teraz jest ona, przedtem byłam ja. Nie będę kochać, nie będę rozmarzona. Jesteś okrutny ale okrutniejsza ona.
Ani Ty, ani ja nie znamy odpowiedzi na pytanie - dlaczego już nie ma nas? Ale wiemy oboje doskonale, że mogliśmy ze wszystkich zakochanych par dojść najdalej. A teraz choćby walił się świat, już nigdy nie będzie nas.
Wiem, że znasz samotności smak, że nie możesz tak żyć. Ale tą drogę wybrałeś sobie sam.
Proszę odejdź już... Nie chcę, byś widział moje łzy. Chcę zapomnieć i normalnie żyć. Być może kiedyś wybaczę Ci, być może kiedyś zapomnę, że kochałam Cię.
Czy to prawda, czy tylko me zwątpienie, że Cię tracę? Ja tak nie chcę. Pragnę mieć marzenie, że jesteś i zawsze będziesz. Bóg oddał komuś moją nadzieję i nie wiem co się dzieje. Już teraz brakuje mi Ciebie. Dlaczego tak się dzieje? Jesteś w stanie pomóc mi odzyskać me natchnienie? Raczej nie - bo mnie nie kochasz. Lecz ja naprawdę potrzebuję Ciebie.
Gdy z więzienia wyjdę zapłaczę cichutko, potem się uśmiechnę i odejdę w dal.
