Złamane serce
Najgorzej jest być nikim dla kogoś, kto jest dla Ciebie wszystkim.
Wierzyłam Twoim słowom, lecz słowa uleciały. Wierzyłam Twoim ustom, lecz usta skłamały. Wierzyłam Twemu sercu, lecz serce rytm zmieniło. Wierzyłam, że mnie kochasz, lecz to nieprawdą było.
Często myślę gdzie jesteś? Co robisz i o czym marzysz? I myślę dużo - bezskutecznie. A łzy mi płyną po twarzy. Czy myślisz o mnie czasem? Czy wspominasz chociaż przez chwilę? Czy warto Cię było spotkać, by teraz cierpieć tyle?
Są łzy co jak ogień palą, są serca co się nikomu nie żalą... Są winy na które nie ma sędziego... Więc gdy ktoś płacze... nie pytaj Dlaczego?!
Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy? A my kochamy tych, którym nasza miłość nie jest potrzebna?
Czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja do bólu.
Ty nie wiesz, bo tego nie czujesz. Ty z miłości śmiejesz się. Ty innej usta całujesz. Ty innej szepczesz - kocham Cię. Lecz przyjdzie czas, że porzucisz ją, tak jak rzuciłeś mnie. I może wtedy wrócisz. Lecz ja Ci powiem - niestety chłpcze, spoźniłeś się.
Nigdy nie szukaj szczęścia w miłości, bo miłość to złudzenie. Kwitnie jak róża, przemija jak bajka a w sercu zostaje cierpienie.
Wciąż rozmyślasz uparcie i skrycie... Patrzysz w okno... Smutek masz w oku. Przecież mnie kochasz nad życie?! Sam tak mówiłeś przeszłego roku...
Byliśmy razem, choć osobno... Pamiętam te chwile. Odgrodzona od świata Twoimi objęciami - to byłam ja. Odgrodzony ode mnie innymi myślami - to byłeś Ty. Ja byłam Twoja, Ty nigdy nie byłeś mój.
Me serce krwawi, gdy Ty się mną bawisz. Mogłeś być inny, lecz okazałeś się winny. Twoje spojrzenie działało na mnie jak ukojenie, lecz teraz zrozumiałam że nie warto sobie robić nadziei, bo to tylko zwykłe marzenie, które nie jest warte mej miłości i Twej godności. Patrz, patrz, niech płonie w Twych oczach zazdrość, dzięki której ja mogę mieć sprawność.
Może i lepiej, że nie jesteśmy razem, Może i lepiej, że mnie nie kochasz, Bo łatwiej mi z tym, że nie mogę Cię zdobyć, Niż z tym, że mogłabym Cię stracić.
Kochaj, cierp, przebaczaj. Lecz pamietaj, nigdy nie powracaj do miłości, która Cię oszukała i cios bolesny zadała.
Kiedy nie było jeszcze za późno, chciałam odejść - powiedziałeś zostań... miłość i strach nakazały posłuch... kochałam jak nigdy! Minęła jesień. Odejść chciałeś... powiedziałam zostań - nie posłuchałeś...
Za moje serce złamane, za moją miłość wzgardzoną chcę ofiarować Ci kwiatek - maleńką różę czerwoną. Może tę różę złamiesz tak, jak złamałeś mi serce, lecz serce było bezbronne a róża porani Ci ręce.
Ja wezmę klej i posklejam to serce. A Ty weź kredki i domaluj mi uśmiech.
Czy warto jeszcze kochać i chodzić po tym świecie, gdy wszystko już straciłam - miłość, szczęście i Ciebie.
Jeśli czas goi rany, to dlaczego ciągle, kiedy Cię widzę, szwy pękają w moim sercu?
Dlaczego tak trudno jest kochać innego człowieka? Dlaczego tak trudno jest uśmiechać się przez łzy? Jak mam powiedzeć byś została jeszcze chwilę? Bo ja już nie chcę bez Ciebie być.
Tyle krzywd mi wyrządziłeś, tyle łez pozostawiłeś, wiele smutku, wiele łez, nieprzespanych nocy też. Czemu dalej Kocham Cię? Czemu dalej jesteś w mym śnie? Czemu zostawiłeś mnie...?!
